piątek, 21 listopada 2014

Rozdział V

*oczami Kate*
-Louis, kto to był i czemu tak na niego naskoczyłeś?-zapytałam zdziwiona zaistniałą przed chwilą sytuacją.
-Harry Styles... Największy skurwysyn w całym Londynie.
-Możesz trochę jaśniej...
-On... Zgwałcił jego dziewczynę...-wtrącił się Zayn.
-To powinieneś założyć z nim klub zboczeńców.-zażartowałam, chociaż po chwili tego pożałowałam.
-Dla ciebie to jest takie kurwa śmieszne?!-wkurwił się Lou.
-Przepraszam, myślałam, że to nie tak na serio...
-Spoko... Ja też nie powinienem wybuchać.-powiedzieć Tommo i mnie przytulił.-Pamiętaj tylko jedno, że musisz na niego uważać.
-Dobra, zapamiętam. Ejj mam takie pytanie...
-Tak?
-Kiedy będzie mój pierwszy dzień w szkole?-szczerze nie mogłam się doczekać tych wszystkich angielskich przystojniaków, oczywiście żartuję, wcale nie mam ochoty iść do nowej szkoły.
-Jutro.-powiedział Lou.
-Co?! Jutro?! To czemu dzisiaj poszliśmy na imprezę?
-Dlatego, że moja i twoja przyszła klasa mamy pierwszą lekcję o 10.
-To trochę mnie uspokoiłeś, bo jakbym miała wstać o 6.30 po takiej nocy, to bym raczej rady nie dała.-powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.-Może chodźmy już?
-Tak, tak. To nara chłopaki.

*oczami Louisa*
Zayn chyba zarywa do Kate, ale ja mu na to nie pozwolę... Wiem jaki on jest. Niech sobie znajdzie jakiegoś słodkiego chłopaka ze szkoły, a nie Malika albo co gorsza Stylesa.
Gdy weszliśmy do domu, moi rodzice siedzieli przy stole w jadalni. Ups, czyli mamy kłopoty...
-O której to się do domu wraca, co?!-wykrzyczał ojciec.
-Jestem dorosły, mogę wracać o której chcę.-odpyskowałem.
-To że ty tak wracasz to nic, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale jeszcze wplątujesz w to Kate.-początek kazania ojca się zaczął. Ale super...
-Chciałem, żeby kogoś poznała!
-Ciociu, wujku to nie jest Louisa wina. Wcale nie musiałam się zgadzać na jego propozycję i to ja zdecydowałam czy zostanę w domu czy pójdę z nim.-broniła mnie Kate, ale to tylko pogorszyło sytuację.
-Jak nie jest, jak jest?! Co, już kuzynkę ustawiłeś, żeby ci dupy broniła?-ojciec jak zawsze ma ból dupy, gdy pójdę na imprezę.
-Mamy jutro na 10 do szkoły, nie zaśpimy.-podawałem przeróżne argumenty, ale nie pomagało.
-Tak, tak wstaniemy.-potwierdziła Kate.
-To w takim razie do łóżka.-powiedział dużo łagodniej ojciec.

*oczami Kate*
To chyba trochę przeze mnie Louis wpadł, bo gdybym nie poszła pewnie by nie zrobili mu afery. Z opowiadań mojej mamy to Lou nie jest taki grzeczny na jakiego wygląda. No właśnie z opowiadań mamy, których już nigdy nie usłyszę... Gdy o tym pomyślałam od razu łza spłynęła mi po policzku. Miałam ochotę sięgnąć po żyletkę, ale nie chcę mieć więcej problemów. Pewnie media już huczą, że uciekłam od problemów. Jutro po szkole zadzwonię do Connora i Emmy, pewnie się martwią. Dobra to koniec przemyśleń... Czas spać. 
Gdy powoli zasypiałam, ktoś rzucił kamieniem w moje okno. Przestraszyłam się. Bałam się wyglądnąć, kto dobija się do mojego pokoju, ale ciekawość wygrała. Wyglądnęłam lekko za firankę, ale nikogo nie zauważyłam, więc otworzyłam okno na roścież i wychyliłam się.
-Kate, to ty?-usłyszałam cichy głos ze specyficzną chrypką, od razu wiedziałam kto to, Harry gwałciciel Styles.
-Nie, Louis.
-Dobrze, że to ty, bo myślałem, że w złe okno trafiłem.
-Ty masz jeszcze czelność przychodzić tutaj, bo tym co zrobiłeś jednemu z członków mojej rodziny?!
-Opowiedzieli ci tą historię... 
-No a co myślałeś, że nigdy się nie dowiem!
-Dobra nie krzycz, bo będziemy mieć przechlapane. Jeśli tu zajedziesz, wytłumaczę ci wszystko.
-Sorry, ale nie odważę się, wolę zrobić to z kimś, kogo będę kochać i nie pod przymusem.
-Proszę cię... Przestań... Zaufaj mi nic ci nie zrobię... A na pewno nie na osiedlu domków jednorodzinnych. Myślisz logicznie?
-Dobra, zejdę na 5 minut, tylko jak? Teraz z Louisem mamy przechlapane przez imprezę.
-Zeskocz, złapię cię.
-Cię chyba pojebało?!
-Obiecuję, że nic ci się nie stanie.
-Okey...-zgodziłam się mimo strachu. Wzięłam głęboki wdech i wydech i pomyślałam "raz się żyję" i skoczyłam. Podczas skoku czułam się tak jakbym popełniała samobójstwo, czułam, że odrywam się od rzeczywistości, jednak to było zbyt piękne, żeby prawdziwe... O dziwo faktycznie mnie złapał, czym trochę bardziej mu ufam. 
-Kiedyś trochę się kumplowałem z Louisem, a z jego dziewczyną przyjaźniłem. Pewnego dnia pokłóciła się z Louisem i przyszła do mnie, żebym ją pocieszył. Przytuliłem ją troskliwie, a ona źle to odebrała i myślała, że chcę czegoś więcej, chociaż to nie była prawda. Zaczęła się rozbierać i mnie również. Nie chciałem tego, więc zaprotestowałem i kazałem jej przestać. Ona się wkurzyła i powiedziała, że gorzko tego pożałuję. Potem musiała rozmazać se makijaż i rozwalić ubrania, bo poszła do Louisa i powiedziała, że ją zgwałciłem. No a potem miałem lekkie problemy z Louisem.-opowiedział mi historię, w którą niezbyt uwierzyłam.
-Sorry, takie bajki to se wmawiaj lalunią, które zgwałciłeś!-wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Gdy to usłyszał przycisnął mnie do ściany i namiętnie pocałował, potem do zabawy dołączyły nasze języki. Moja psychika tego nie chciała, ale ciało poddało mu się całkowicie.
-Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.
-Serio?! Myślisz, że przeprosiny wystarczą po takim czymś?!
-Gdybyś tego nie chciała, to byś to zakończyła. Najwyraźniej ci się to podobało.
-Nie podobało! Nie chciałam tego! Dobra nie ważne, pomóż mi wrócić do domu!
-To daj klucze.
-Nie wzięłam ich. 
-Mam pomysł! Powiem ci jaki on jest, ale najpierw daj mi buziaka.
-Nie, masz w tej chwili powiedzieć mi, co mądrego wymyśliłeś!
-Jesteś chuda, więc możesz wejść przez wejście dla psa.
-Serio? Wiedziałam, że ten pomysł nie będzie zbyt mądry.-wiedziałam, że to nie ma sensu, ale co mi zostało, tylko próbować.
-Pamiętaj, zadzwoń.-palnął chłopak, gdy prawie przedostałam się do domu. Skąd miałam niby wziąć jego numer. Nagle usłyszałam kroki. Szybko się wydostałam i poszłam do kuchni nalać sobie wodę, aby mieć jakiś pretekst, czemu jestem na dole.
-Kate, co ty tu robisz?-zapytała zaspana ciocia.
-Przyszłam po wodę.-skłamałam, wypijając wodę.
-To zmykaj spać, bo nie wstaniesz do szkoły. Rano przygotuję ci potrzebne książki i zeszyty.
-Dobrze, dziękuję.-powiedziałam i pobiegłam na górę zamknąć okno, jakby ciocia tam weszła. 
Gdy wróciłam do pokoju zasnęłam momentalnie. Budzik zadzwonił mi dosłownie po 3 minutach spania. Po chwili leżenia plackiem na łóżku, usłyszałam, jak ciocia budzi Louisa, więc stwierdziłam, że czas wstawać. Wzięłam kosmetyczkę i przygotowałam sobie zestaw na dzisiaj (koszula w kratkę, czarne spodenki i vansy) i poszłam do łazienki. Na szczęście były w domu 3 łazienki i Louis nie dobijał się do niej, jak kilka lat temu na wspólnych wakacjach. Wzięłam szybki prysznic, potem zarzuciłam na siebie ciuchy, zrobiłam lekki makijaż i włosy związałam w koka. Gdy zeszłam na dół Louis już na mnie czekał. Szybko spakowałam potrzebne książki, jabłko oraz wodę i tak właściwie byłam już gotowa. 
-To co idziemy już?-zapytałam.
-Raczej jedziemy.-zażartował Louis i zaczęliśmy się śmiać. 
Poszliśmy do ślicznego granatowego fiata 500, moi rodzice mieli kupić mi takie na osiemnastkę, tylko miętowe. Po 10 minutach jazdy znaleźliśmy się pod szkołą. Wyglądała na bardzo nowoczesną, wybudowaną najwięcej 10 lat temu. Na placu szkoły zobaczyłam wielu ludzi, przeróżnych narodowości, więc sądzę, że ludzie są tu bardzo tolerancyjni. 
-Louis, zaprowadzisz mnie na pierwszą lekcję? A i do jakiej klasy będę chodzić?
-Pierwsze piętro, sala 16. Będziesz chodzić do klasy 2c. Jest tam kilku miłych chłopaków, więc nie masz się o co martwić.
-Bardziej wolę się zaprzyjaźnić z dziewczynami.

Gdy szukałam klasy, podszedł do mnie niewysoki blondyn, z niesamowitą głębią w niebieskich oczach, w które się wpatrywałam, jakbym nigdy oczu nie widziała. Gdy zorientowałam się, że patrzy mi prosto w oczy, skierowałam wzrok gdzie indziej.
-Miło mi, Niall... je... jestem.
-Ja Kate. Również mi...miło.
-Niech zgadnę nowa?
-Bingo. Aż tak to widać?
-Błądziłaś po korytarzu, więc chyba trochę widać. A ja, że jestem superbohaterem, pomagam pięknym panią w potrzebie. Czego szukasz?-zaczęliśmy się śmiać.
-Szukam sali 16, podajże na pierwszy piętrze.-nie byłam pewna czy podałam dobrą klasę.
-To może zapytam tak... Jesteś w klasie 2c? 
-Tak, dokładnie. 
-To w takim razie, zapraszam za mną.
-A ty do jakiej klasy chodzisz?
-Do tej co ty.
-A tak w ogóle jaką mamy teraz lekcję, bo nie wzięłam z domu planu?
-Biologię. Jeśli chcesz możesz ze mną siedzieć, najwyżej Liam usiądzie gdzie indziej.
-Liam?
-Tak, mój przyjaciel. Skąd jesteś?
-Z Walii. 
-To co w takim razie tu robisz?
-Może kiedyś ci powiem... Aktualnie mieszkam u kuzyna, Louisa.-nawet nie zauważyłam, kiedy łza spłynęła mi po policzku.
-Przepraszam, nie chciałem.-przytulił mnie, po czym dodał.-U Tomlinsona?
-Tak, u niego. A co?
-A trochę się z nim kumpluję, chodzimy razem na SKS z piłki nożnej.
-To fajnie. Może chodźmy już do klasy.
-Okey, poczekaj na mnie przy najbliższej klasie na prawo, ja idę do toalety.
-Dobra. To do zobaczenia.

Siedziałam chwilę na ławce przed klasą, gdy pod chwili przysiadł się do mnie jakiś chłopak, nastała niezręczna cisza, po czym się odezwał.
-Hej, jesteś nowa?
-Tak, niestety. 
-Jestem Liam, a ty?-powiedział i podał mi życzliwie rękę.
-Kate.

Po jakimś czasie rozmowy podszedł do nas Niall i powiedział do Liama:
-Ejj, chłopie nie podrywaj mojej Kate.-zaśmiał się. Jego śmiech był taki słodki, taki cudowny.
-Twojej? A może ona jest moja?-zaśmiał się kolejny.-Dajmy jej zadecydować.
-Żeby było sprawiedliwie powiem, że jestem wasza.-zaczęliśmy się śmiać, a po chwili zadzwonił dzwonek. Liam usiadł obok Nialla, ale ten go "wygonił", żebym ja miała gdzie usiądź. Liam musiał usiąść w pierwszej ławce, a z tego co opowiadał mi Niall ona go szczerze nienawidzi. Miał trochę chłopak przechlapane, najgorsze, że przeze mnie.


_________________________________________________________________________


Oto kolejny rozdział :) Już pojawili się wszyscy chłopcy <3 Jak sądzicie HARRY powiedział prawdziwą historię KATE? A może wymyślił ją na poczekaniu? 
Miał być dzisiaj zwiastun, ale nie pobrałam odpowiedniego programu na laptopa, ale myślę, że w ciągu najbliższych 3 tygodni powinien być gotowy. 
A teraz zachęcam was do czytania bloga mojej koleżanki :) link poniżej: 
http://memoriessblogg.blogspot.com/
 Nie wiem czy jutro pojawi się kolejny rozdział, bo muszę przepisać lekcje z całego tygodnia.
 ŁAPCIE TUTAJ HORANA NA POCIESZENIE :D

1 komentarz: